Dopłynęłam do nowej krainy … i walczę o stypendium z „Kobieta i firma”

Dziś post blogowy inny, niż wszystkie… 

Hej,
Moje życie, moje piękne życie to ja.

Pływam sobie ,od prawie 40 lat po morzach, oceanach tego mojego życia. Dzień za dniem.

Do tej pory odwiedzałam „swoje” miejsca, bezpieczne miejsca, bo je znałam. Wiedziałam, gdzie są wysokie fale, a gdzie mielizna. Wiedziałam, gdzie wpływać nie mogę, a gdzie wpłynięcie jest bezpieczne.

Nie potrzebowałam innego kapitania, bo byłam dość kapitaniem i sternikiem, byłam dobra w tym co robiłam.

 

W ZESZŁYM ROKU ODWAŻYŁAM SIĘ WYPŁYNĄĆ W CAŁKIEM NOWY,

NIEZNANY REJS. 

Zmieniłam kurs, całkowicie. Zmieniłam swój okręt, zmieniłam dosłownie wszystko. Wypłynęłam ze swojej strefy komfortu do nowej krainy, którą niespodziewanie dostrzegłam na horyzoncie.

Do krainy swoich marzeń. 



Początki były … co tu kryć, jak wszędzie trudne, ciężkie, bolesne, okropne i często nie wiedziałam gdzie jestem. Kilka razy chciałam wrócić do swojej bezpiecznej krainy. Przez pierwsze miesiące uczyłam się nowej sytuacji, poznawałam nowy świat, odkrywałam go mila po mile. Oglądałam każdą muszelkę, rybkę, meduzę, mrugałam do każdego kraba, licząc na przyjaźń i uśmiech. Machałam do wielu napotkanych żeglarzy, z wieloma z nich bardzo się zaprzyjaźniłam. Wielu z nich, nie raz podało mi pomocną dłoń,  przetarło szlak, wskazało drogę i dało wskazówki, jak ominąć mieliznę a gdzie mogę napotkać na sztorm.

 

Dziś wiem, że dotarłam do tej krainy. Wiem, że mogę spokojnie po niej pływać, bo dziś staje się ona powoli też moją krainą. Powoli ją poznaję, uczę się jej. Nie wiem jednak, gdzie są porty, nie wiem, gdzie są wszystkie piękne plaże, nie wiem,przede wszystkim, gdzie szukać pasażerów, którzy szukają transportu.

Ja mogę im pomóc przemieścić się do miejsca, o którym marzą. Mogę im zaoferować niezwykły rejs. Nie będzie to zwykła podróż, gdyż mój okręt jest bezpieczny, luksusowy, zadbałam o każdy szczegół, by każdy pasażer poczuł się u mnie dobrze i był zadowolony, czuł satysfakcję, że wybrał się w podróż właśnie ze mną.

I tu … moja bajka, niezwykła opowieść o moim zwykłym życiu mogłaby się kończyć… ale tak nie jest.

Bo … jest szansa, chyba nawet całkiem spora, że jest gdzieś obok mnie cudowny przewodnik… przewodnik, który wskaże mi miejsca, w których czekają na mnie pasażerowie.

Pasażerowie, którzy mnie potrzebują, oczekują.

Ci, których ja potrzebuję, by moja podróż miała sens i by całe to koło fascynacji, zadowolenia, mojej pracy, zaangażowania, ale i satysfakcji, ale takiej prawdziwej, obustronnej mogło się w końcu zamknąć i ruszyć jak szalone przed siebie ! 


Chciałabym, by moi pasażerowie byli zachwycenie rejsem ze mną, by chcieli wracać, by szeptali znajomym, że podróż ze mną zmieniła ich życie. Odmieniła na lepsze, że dzięki podróżom ze mną, oni poznali również inny świat, piękny świat. Cudowny świat swoich możliwości, pełen uśmiechu i spełnienia. 



Przewodnik, który podpowie mi, jak z nimi rozmawiać z pasażerami, którzy na mnie czekają, dlaczego? Bo ja jeszcze nie wszystko potrafię.. nie wszystko rozumiem, nie znam do końca języka ich potrzeb, ale też nie znam języka swoich możliwości. Nigdy nie rozmawiałam z pasażerami. Owszem, na moim statku gościło już nie raz sporo cudownych gości, ale nie do końca byłam w stanie zaoferować im wszystkiego co miałam. Z różnych powodów, ze strachu, z niewiedzy, może z zakłopotania… 

Nie znam wszystkich rozwiązań, bo przecież … do tej pory byłam tylko kapitanem okrętu, najczęściej pustego okrętu. Do tego potrzeby mi przewodnik…

 

Po co to wszystko piszę ? Przecież niektórzy z Was to wiedzą, ale mam powód,  od kilu dni biorę udział w świetnym wyzwaniu na grupie Kobieta i Firma , które to, ma nauczyć mnie, zmiany w myśleniu o swojej firmie, ma mi pomóc w tym finansowym wymiarze. Aga i Marek to cudowne osoby, pełne serdeczności i chęci niesienia pomocy, ale przede wszystkim pełni profesjonaliści w tym co robią.

Dziś stworzyli szansę zdobycia stypendium i udziału w kursie, na którym mi oczywiście bardzo zależy, bo to właśnie ten mój przewodnik, którego tak szukam od pewnego czasu.

Śmieszny Piętaszek, z małpką na ramieniu, na jednej z wysp krzyknął do mnie, szukaj przewodnika „tam”… a ja mu uwierzyłam, więc płynę „tam” i szukam. Nie byłabym sobą, gdybym nie posłuchała dobrej rady i nie skorzystała z tej szansy. Choć Piętaszek z małpą na ramieniu nie wyglądał całkiem poważnie.
[o konkursie]


Można było zrobić plakat, grafikę, nagranie, ale mi z tym nie po drodze. Marna ze mnie graficzka, rysowniczka to już w ogóle żadna 🙂 czy piosenkarka ! 🙂 … ale lubię pisać, bo to idzie prosto z mojego serducha. Tak naturalnie, siadam i piszę, co czuję. 

Lubię, gdy to co piszę ma jakąś wartość, gdy moje słowa komuś pomogą.

Pytanie brzmiało : Dlaczego chcesz przejąć kontrolę nad finansami w swoim biznesie i jak mogłabyś rozwinąć dzięki temu swój biznes? …. moja odpowiedź jest powyżej, niebieską czcionką 🙂

W czym może Wam pomóc ten post, moja właściwie prośba i gra w konkursie….
Chcę Wam poradzić moje Kochane, że warto w życiu wykorzystać każdą szasnę.

Życie daje nam różne możliwości, ale my nie zawsze z nich korzystamy. 



Nie musiałam słuchać śmiesznego Piętaszka z małpką na ramieniu, pewnie wiele osób go nie posłucha i nie wykorzysta swojej szansy, ale ja jej nie zmarnuję. I wiesz co … powiem więcej, proszę, byś też go posłuchała. Może też potrzebujesz pomocy takiego przewodnika, a nie masz już złotych sztabek jak ja … Może potrzebujesz go bardziej, niż ja. Może, masz większy talent w jego szukaniu … dużo jest tego może, bo dużo jest w życiu okazji, które można wykorzystać.

A wiesz kiedy one się mnożą ? Kiedy robisz coś dobrego, kiedy myślisz pozytywnie, kiedy podchodzisz z wiarą do życia, do ludzi, do siebie, i kiedy dajesz coś od siebie. 

Kiedy nie masz postawy roszczeniowej, pretensji, że za mało masz, umiesz, ale kiedy wyciągasz na światło dziennie to, co masz najpiękniejszego. Kiedy korzystasz ze swojego potencjału, kiedy wykorzystujesz to, w czym jesteś najlepsza, nie tylko dla własnej korzyści, ale również do tego, by pomóc, nieść dobro i pozytywną emocję. 

Ja całuję i ściskam Was mocno i proszę … trzymajcie mocno kciuki, bo to .. dla mnie ważne.

Oczywiście świat mi się nie zawali, jeśli mi się nie uda. Dalej będę z uśmiechem pływać po nowej krainie, poznawać tubylców, zabierać ich w rejsy, może nawet cały czas darmowe, jak teraz, ale z przyjemnością i radością. Być może zajmie mi to więcej czasu, przysporzy czasami troszkę problemów, ale wiem też, że dam radę.

Ściskam Was mocno 
Monia ♥

4 thoughts on “Dopłynęłam do nowej krainy … i walczę o stypendium z „Kobieta i firma”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *